KSIĄŻKOWO

Zawsze i na zawsze… Lara Jean, Peter i ciąg dalszy ich romansu

Witajcie kochani!

Pamiętacie historię o tajemniczych listach miłosnych? Lara Jean i jej pudełko po kapeluszach, a w nim pięć listów zaadresowanych do pięciu chłopców. Tak więc za mną już finałowy tom trylogii. Już wiem, czy Lara Jean i Peter Kavinski będą razem, czy może wielka miłość zakończy się z hukiem. Jeżeli nie czytaliście jeszcze jeszcze „Do wszystkich chłopców, których kochałam”, to odsyłam Was → TUTAJ

Problemy dorosłych…

Młodość ma to do siebie, że kiedyś się kończy. I nie mam na myśli nic złego, chodzi mi raczej o to, że każdy kiedyś dorasta, przynajmniej w teorii. Kończymy szkołę i świat staje przed nami otworem. Robimy wielkie plany na najbliższą przyszłość, gdzie chcemy pojechać, co zrobimy, gdzie pójdziemy na studia, albo może właśnie nie pójdziemy. To taki dziwny etap między byciem jeszcze nastolatkiem, a stawaniem się już pełnoprawnym dorosłym. I wiem, że w każdym kraju wygląda to trochę inaczej, to jednak nie da się tego przeskoczyć. Wchodzenie w dorosłość to również nowe, dorosłe problemy, które raptem zaczynają dotyczyć nas bezpośrednio i to właśnie my musimy się z nimi mierzyć, ponieważ te decyzje będą miały wpływ na naszą przyszłość.

„Zawsze i na zawsze” przedstawia właśnie ten etap w życiu zarówno Lary Jean, jak i Petera. To ostatnia klasa i jasne trochę jest cukierkowo, jak to było i w poprzednich tomach. Lara Jean i Peter są tak strasznie w sobie zakochani, maja plany dotyczące studiów, a jednocześnie ONA ma z tyłu głowy to, co stało się z Margot i Joshem. Pojawia się problem związku na odległość i niekończące się pytania. Czy to przetrwa? Czy to ma sens?

Kolejny etap…

Trzeci tom to nie tylko problemy wchodzenia w dorosłość. To również nowy etap dla ojca dziewczynek. Margot wkłada swoje trzy grosze, a nawet Kitty. Każde z nich wchodzi w nowy etap swojego życia. Dla jednego będzie to akceptacja decyzji innej osoby, dla drugiego wejście w okres dojrzewania. Dzieje się dużo, a z drugiej strony niewiele. Fabuła skupia się głównie wokół Petera i Lary Jean, studiów, związku na odległość i przygotowań do ślubu taty. Są chwile niepewności, czasem nawet zwątpienia, ale jest też nadzieja. Siostrzana sztama dalej działa, a to jest najważniejsze.

Zaczęło się od pięciu listów, a kończy hapy endem, zresztą chyba nikt się nie spodziewał, że będzie inaczej. Ja bawiłam się świetnie, właściwie na każdej książce. To fajna lekka historia. Zdecydowanie targetowana dla młodzieży, chociaż ja mając już prawie 28 lat na karku też spędziłam przy niej miło czas. A jakby to liczy się dla mnie najbardziej. Książki dla mnie mają być przede wszystkim rozrywką i pod tym kątem je oceniam. Wiem, że wielu twórców przyczepiło się do tej, czy innej błahostki i ja to rozumiem. Każdy a swoje zdanie i tak dalej. Ode mnie w każdym razie ta historia ma wielkiego plusa za swoja cukierkowość, bo takie historie też są potrzebne, nie tylko poważna literatura.

Ode mnie to tyle, zapraszam Was na kolejne wpisy już lada dzień. Dajcie znać, czy czytaliście i jak się Wam podobało, ewentualnie, czy macie w planach czytelniczych tą lekturę.

Papaski

B.

Zapraszam Was również na funpage Matki w sieci

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: