KSIĄŻKOWO

Wielkie rozczarowanie. Syrena & Narzeczona K. Cass

Witajcie 🙋‍♀️

Przychodzę do Was dzisiaj z opinią na temat dwóch książek od jednej autorki. Autorki, której książki do tej pory na prawdę bardzo lubiłam. Super mi się je czytało, często do nich wracałam, myślami czy też robiąc sobie taki mały reread. Jestem już po przeczytaniu Syreny i Narzeczonej, czyli ostatniej nowości od Kiery Cass. Niestety zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku jestem totalnie zawiedziona. Może spodziewałam się czegoś innego, miałam inne oczekiwania, a może po prostu te historie są średnie i mało angażujące czytelnika?

 

SYRENA

Kiedy czytałam opinie na temat Syreny nie bardzo wiedziałam czego mam się spodziewać. Poprzednie książki Cass podobały mi się, stąd też nastawiłam się na lekki romans z rybim ogonem zamiast nóg. Jak się później okazało dość mocno się pomyliłam. Romans oczywiście się w tej historii znalazł, co prawda dość specyficzny, ale jednak był, to rybiego ogona jakoś nie dostałam. Czy to dobrze, czy nie, cóż ciężko mi to ocenić. W każdym razie tytułowa syrena z rybim ogonem za wiele wspólnego to nie miała.

W sumie to nie jestem pewna, co mam o tej książce powiedzieć. Dla mnie raczej do gustu nie przypadła, a na pewno sięgać po nią więcej nie będę. To taka totalna średniawka, w której przez 1/3 książki właściwie za wiele się nie dzieje. Ja rozumiem, że czasami potrzebny jest taki długaśny wstęp, aby czytelnika wprowadzić do świata, nakreślić jakoś ramy historii, ale w tym przypadku, moim zdaniem było to zdecydowanie zbyt obszerne i tyle słowem wstępu.

Główna bohaterka, której imienia nie pamiętam, a w moim przypadku to już jest znak, że książka niczym specjalnym się nie wyróżniała, jest tytułową syreną powołaną do życia przez Matkę Ocean. Nie chcę za dużo zdradzać, więc powiem tylko tyle, że odgrywa ona dość ważną rolę w tej historii. Później przyszedł czas na poznanie innych „syren”, zwiedzanie świata i mijający czas. I tak właśnie mija 100-150 pierwszych stron, nic właściwie się tu nie dzieje. Później trochę fabuła się ożywia, zostaje wprowadzony główny męski bohater, wątek romantyczny, żywcem wzięty z małej syrenki, bunt głównej bohaterki. Zostaje też tu odrobine nakreślona relacja między dzieckiem, a rodzicem, czy może raczej tworem i jego twórcą? W każdym razie odniosłam wrażenie, że miało być sporo uczuć i rozwiązywania wewnętrznych konfliktów, czy też godzenia się ze swoją przeszłością, a wyszło raczej średnio.

Jedynym wątkiem, który podobał mi się w tej powieści było rozwiązanie tajemnicy zachowania Aisling, także syreny. Musze powiedzieć, że ten wątek bardzo mnie ujął, zagrał mi na emocjach, aż się poryczałam. I to by było na tyle. Bohaterowie są tu potraktowani po macoszemu, jakby głównie historia miała skupiać się na wątku miłosnym, a tło i postacie nie byli warci dopracowania. Jak mówiłam wcześniej, jestem zawiedziona i tej pozycji raczej nie polecam.

NARZECZONA

Kolejna książką autorstwa Cass, która wpadła w moje łapki w ostatnim czasie była właśnie „Narzeczona”. Kolejna pozycja, która okazała się niewypałem. Sięgając po nią oczekiwałam, że będzie to historia idąca raczej w stronę Rywalek, no niestety byłam w błędzie. Choć historia sama w sobie jest nawet wciągająca, to główna bohaterka jest jakimś totalnym nieogarem. Jej przyjaciółka, która w pewnym momencie mówi jej wprost, że to ona powinna być na jej miejscu ma totalną rację i jej przyklaskuję. Tytułowa narzeczona mimo tego, że jest już młoda kobietą, właściwie przez większość tej historii zachowuje się jak rozkapryszona mała dziewczynka.  To jest zwyczajnie słabe.

Z drugiej strony musze przyznać, że w porównaniu do poprzedniej pozycji, tym razem autorka trochę dłużej popracowała nad kreacją bohaterów, a przynajmniej czytając jedną książkę po drugiej takie odniosłam wrażenie. Jeżeli macie inne odczucia, to koniecznie dajcie znać.  Oprócz tego to, jak potoczył się wątek jednego z głównych męskich postaci, jakby totalnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że autorka odważy się na tego typu rozwiązanie. Biorąc pod uwagę tą sytuację i samo zakończenie jestem zaintrygowana na tyle, by sięgnąć po kontynuację. Reasumując „Narzeczona” nie dorównuje, przynajmniej na tym etapie „Rywalkom”, jednak historia jest na tyle wciągająca i angażująca, że warto po nią sięgnąć, równocześnie mając na uwadze, że będzie to czysta rozrywka. Także zasiadajcie do lektury, ale bez większych oczekiwań.

Polecam Wam, oczywiście jeżeli jeszcze nie znacie serii „Rywalki”, zapoznanie się z wpisem poniżej.

Kiera Cass RYWALKI | recenzja

 

Na dzisiaj to tyle. Dajcie znać, co sądzicie o dzisiejszych historiach. Czytaliście którąś z tych książek?

Teraz czytam:

Klaudia Bianek

Gwiazdka pełna życzeń

Recenzja oczywiście znajdzie się na blogu.

Zapraszam Was również do śledzenia strony na Fb

Matka w sieci w świecie książek

Papaski

B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: