DOBRY WYBÓR

Sposób na biznes? Sklep onine!

Witajcie Kochani!

W momencie, gdy powstaje ten wpis mam dwójkę niesamowicie ruchliwych, czasem kapryśnych, bardzo często starających się wejść mi na głowę, ale przede wszystkim bardzo ciekawych świata dzieci. Już prawie pięć lat mija od momentu, gdy urodziło mi się drugie dziecko. To właśnie wtedy zaczęłam zastanawiać się nad jakimś sposobem na dodatkowe pieniądze. Zaglądając do Internetu oczywiście znalazłam wysyp najróżniejszych ofert, które podobno miały mi zapewnić stały dochód przy właściwie zerowym nakładzie pracy. Jak dla starej mnie, bomba! Niestety szybko zostałam sprowadzona na ziemię, gdy prosiłam o szczegóły.

Zakładam sklep online…

To była moja pierwsza myśl, gdy przez dłuższy czas nie mogłam znaleźć niczego sensownego. Sklep online wydawał mi się wtedy dobrym rozwiązaniem. Mogłabym pracować z domu i jednocześnie zajmować się dziećmi. Wręcz idealne zajęcie dla mnie. I wtedy zaczęły się schody. Co miałabym sprzedawać? Jaki produkt będzie na tyle dobry, aby przynosił mi zyski przez lata? A to tylko mała cegiełka w wielkiej górze niewiadomych, bo przecież taki sklep trzeba przecież zarejestrować pod działalność gospodarczą, a to już papierologia, która mnie przeraża. Do tego dochodzi reklama, wysyłki paczek, prowadzenie sociali, bo przecież gdy nie ma Cię na Facebooku, czy Instagramie, to właściwie nie istniejesz. Nie wspominając już o księgowości, czy zatrudnieniu kogokolwiek do pomocy. Oczywiście mogłam starać się o dofinansowanie z urzędu, tylko wtedy był mi potrzebny niesamowicie dobry biznes plan, którego nie miałam. Odpuściłam, ale myśl o własnym sklepie miałam ciągle gdzieś z tyłu głowy.

Pojawiła się szansa na realizację planu…

Tak właściwie nie byłam świadoma tego, że szukam czegoś, co pozwoli mi jednak zrealizować plan o posiadaniu własnego sklepu. Szukałam dostawców najróżniejszych produktów. Zaczęłam orientować się w rejestracji działalności gospodarczej i tego, jakie są koszty uruchomienia takiego sklepu online. Musze powiedzieć, że sumy trochę mnie przytłoczyły. Właściwie dlaczego nie uczą tego w szkole? Dlaczego pokazują nam młodym dorosłym jak być dobrym pracownikiem, zamiast dać nam narzędzia i pokazać jak ich używać, tak, aby samemu stworzyć coś, co pozwoli nam zarabiać na naszych pasjach?

Ktoś kiedyś powiedział, że jak nie zainwestujesz, to nie zarobisz.

Szczerze zgadzam się z tym stwierdzeniem, choć nie zawsze inwestycją są grube pieniądze wydane jeszcze zanim zaczniesz. Musicie przyznać, że koszty uruchomienia własnego biznesu nie mówiąc już o jakiejkolwiek jego promocji są ogromne. Jakiego Kowalskiego z ulicy tak na prawdę stać na poniesienie takiego kosztu bez obciążenia domowego budżetu? Mnie stać na to nie było, a i ośmielę się twierdzić, że inne szaraczki raczej też nie mają grubych milionów odłożonych na koncie. No niestety takie jest życie.

Umiesz liczyć? Licz na siebie.

To kolejne powiedzonko, które miałam wpojone od najmłodszych lat. Wiedziałam, że jeżeli chcę cokolwiek osiągnąć, to musze się wziąć do roboty i nie patrzeć na to, co powiedzą inni. To przecież moje życie, moje rachunki do opłacenia, moje dzieci do wykarmienia. I ktoś powie jak sobie posłałaś bla bla bla, wszyscy wiedzą jak dalej rozwinąć tę myśl. Jednak co zrobić, żeby jednak zacząć w jakiś sposób zarabiać, gdy „siedzi się” z dziećmi w domu? Jakie kroki podjąć?

Teraz zastanów się, czy jesteś w tym samym miejscu, gdzie ja byłam jeszcze kilka lat temu? Jesteś mamą, która chce zacząć zarabiać, ale właściwie to nie może, bo dzieci są jeszcze za małe żeby oddać je do przedszkola na te kilka godzin? Może dopiero spodziewasz się swojej fasolki i chciałabyś jakoś zabezpieczyć siebie i swoją rodzinę? Może jesteś studentką i szukasz jakiegoś sposobu na „szybką kasę”? A może jesteś jeszcze nastolatką, która chciałaby mieć własne pieniądze i nie musieć o nie prosić rodziców? Zastanów się, czy taki sklep online nie jest dla Ciebie dobrym rozwiązaniem?

No ale przecież to tyle roboty, powiecie. Tak, sama jeszcze chwilę temu wspominałam, że to papierologia i cała reszta lataniny. Znalazłam jednak rozwiązanie, które pozwoliło mi na realizację planu o własnym sklepie. O czym mówię? O marketingu wielopoziomowym. No i teraz wszyscy łapią się za głowę. Ja wiem, że każdy, (a przynajmniej ludzie z którymi rozmawiałam do tej pory) ma różne doświadczenia w tym temacie. Widzieli mnóstwo ogłoszeń na Fejsbookach i innych Tiktokach i mają już tego całego mlmu już kompletnie dość. I ja się im z jednej strony nie dziwię. Nie każdy rozumie jak działa taki system pracy od razu rzucając hasłem piramida finansowa.

MLM czy to ma sens?

Wielu ludzi boi się marketingu wielopoziomowego. Myślą, że wchodząc w to stracą pieniądze, których i tak nie mają. Pracując już trochę w sprzedaży mogę powiedzieć, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Tak na prawdę na co dzień coś sprzedajemy, czy to przedmioty, czy własny wizerunek i jakoś nie mamy z tym większego problemu. Gdy na horyzoncie pojawia się możliwość rozwoju nie chcą z niej korzystać bo się boją. „Nie interesuje mnie to” słyszę bardzo często, gdy tylko wspomnę o moim partnerze biznesowym, czyli firmie Oriflame. Dlaczego tak jest? Bo nasłuchali się opinii „znawców”? Bo będą musieli sprzedawać? W sklepie na kasie też sprzedajesz, a przecież wtedy nikt pretensji o to co robisz nie ma. Więc o co tu chodzi? Czy na prawdę aż tak mocno boimy się zaangażować w coś innego niż dobrze znany etat? Dajcie znać, co myślicie na ten temat, chętnie poznam Wasze zdanie.

 

MOŻE CI SIĘ PRZYDAĆ

 

 

Wskazówki przy szukaniu pracy online.

Oprócz tego zapraszam Was do zaglądania na stronę Dobrego wyboru – Matki w sieci

 

Na dzisiaj to tyle. Na kolejny wpis zapraszam już wkrótce. Na razie.

B.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: