KSIĄŻKOWO

Pierwszy raz w te święta…

Witajcie kochani!

Tak jak zapowiadałam tydzień temu będzie o książkach. Jakich? Na tapetę będę brała dwie powieści, które przeczytałam w pierwszej połowie grudnia. Obie idealne na święta. Pierwsza jest kontynuacją jednej z powieści debiutującej w zeszłym roku Klaudii Bianek. Druga z kolei to historia skupiająca się wokół czerwonego notesu oraz relacji Dasha i Lily, którzy poznają się właśnie dzięki notesowi pozostawionemu w ich ulubionej księgarni. Jesteście ciekawi? Zapraszam…

Klaudia Bianek to autorka debiutująca ledwie w zeszłym roku...

… a już na swoim koncie ma kilka powieści. Nie mam na myśli nic złego, jak na razie w miarę czytania kolejnych książek jestem wręcz urzeczona jej stylem i historiami jakie serwuje czytelnikom. Mam też wielką nadzieję, że te jak dotąd świetne historie nie staną się w końcu wtórne.

„Gwiazdka pełna życzeń”, którą czytałam w ostatnim czasie jest kontynuacją „”Najcenniejszego podarunku”. Swoją drogą on również wychodził w okresie świątecznym zeszłego roku. Nie jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z pierwszej części. Zostajemy właściwie wrzuceni w akcję niecały rok po zakończeniu poprzedniego tomu. Jest okres przedświąteczny. Oliwia i Oskar już na pierwszych stronach mają wypadek samochodowy. Ogólnie cała historia nie jest przepełniona klimatem świątecznym, ale jednocześnie jest bardzo realistyczna. Bohaterowie mają swoje problemy, zbliża się gwiazdka, a wiadomo to dodatkowy wydatek. Powrót matki to też dla Oliwii i Baśki z jednej strony stres, z drugiej niepewność, nieufność, ale jednocześnie chęć poznania tej kobiety i pogodzenia się z przeszłością.

Oprócz tego mamy rozwinięty wątek związku Oliwii i Oskara. Pojawia się też więcej na temat związku Baśki oraz nowej znajomości ojca dziewczyn. Do tego świetna postać cioci Joli i smutna historia Sary. Nie ma co ukrywać jest to historia pełna emocji, przyznam, że miejscami ryczałam jak bóbr. Wiecie z książkami typowo świątecznymi często jest tak, że jest ten klimat i romans w tle i wszystko kręci się wokół tego i tylko tego. Klaudia jednak pokazuje historię, gdzie można zobaczyć tę otoczkę, problemy, które bardzo często dotykają nas samych. Jakby nie było jest to również opowieść o pierwszych razach dla wszystkich bohaterów. To historia o pokonywaniu własnych słabości, docenianiu tego, co się ma oraz akceptacji siebie, drugiego człowieka, czy sytuacji, bo nie ma się na nią wpływu.

Kolejna powieść to zupełnie inne klimaty…

… jednak dalej w klimacie pierwszych razów jesteśmy oczywiście. Zbliżają się święta, a dość specyficzny nastolatek imieniem Dash miedzy książkami w swojej ulubionej księgarni znajduje czerwony notes. W środku jest zagadka, a jej rozwiązanie wyzwaniem, które wymaga odrobiny zaangażowania. To, czy Dash podejmie wyzwanie, czy nie raczej jest jasne, ale najfajniejsze jest to, co dzieje się później. Dash jest takim trochę cynikiem, uwielbia książki i nienawidzi świąt. Jest przekonany, że to totalnie przereklamowany okres w roku. Z kolei Lily jest jego totalnym przeciwieństwem. Uwielbia gotować, marzy o własnym zwierzaku (jest wyprowadzaczką psów – czy istnieje takie słowo?), jest raczej zamknięta w sobie i mało towarzyska, ale nade wszystko uwielbia święta i cały ten rozgardiasz towarzyszący temu okresowi.

Odważ się zakochać na święta

Dzięki czerwonemu notesowi tych dwoje nawiązuje ze sobą kontakt. Rozmawiają ze sobą zapisując kolejne strony notatnika, rzucają sobie wzajemnie wyzwania, dzięki czemu przy ich realizacji mają miejsce wcześniej wspomniane pierwsze razy. Bohaterowie otwierają się na nowe doświadczenia, poznają siebie na wzajem jednocześnie nie widząc siebie w realu. To niesamowicie ciekawe doświadczenie, zwłaszcza w dobie Internetu, gdzie właściwie jesteśmy w stanie znaleźć każdego, a tu taka fajna niespodzianka w formie czerwonego notesu i pisania do siebie listów. Jak się pewnie domyślacie historia jest dość przewidywalna i w końcu następuje spotkanie twarzą w twarz. Tylko czy oczekiwania względem tej drugiej osoby, ich wyobrażenie zostanie zaspokojone? Tego dowiecie się oczywiście sięgając po książkę.

Osobiście gorąco polecam mimo tego, że historia jest przewidywalna do samego końca. Jednak ten klimat świąt jest tu zachowany (Lily o to zadbała), a motyw czerwonego notesu intryguje. Bardzo fajna młodzieżówka z wątkiem romantycznym. Wiem, że jest dostępny serial na Netflixie, ale polecam najpierw sięgnąć po książkę.

Reasumując…

Obie historie są zdecydowanie warte polecenia mimo swojej odmienności. Każda z nich ma swój urok, porusza inne problemy, jednak mają wspólny klimat. „Gwiazdka pełna życzeń” urzekła mnie przede wszystkim swoim realizmem, tak „Dash i Lily” kocham za ten czerwony notes i niepoprawną miłość głównej bohaterki do okresu Bożego Narodzenia. Obie  powieści gorąco Wam polecam nie tylko w okresie świątecznym, jednak zdecydowanie z kocykiem i gorącą herbatką pod ręką. Na dzisiaj to tyle, na kolejny wpis zapraszam już za tydzień! Tym razem będzie coś z naszego podwórka. Historia w klimatach „Co by było gdyby…?”.

Jeżeli zaś chodzi o aktualny ubdate czytelniczy, to nadal czytam „Zawsze i na zawsze” od Jenny Han. 

Oprócz tego zapraszam Was do zaglądania na nasz FP

Matka w sieci w świecie książek

oraz do śledzenia naszego Instagrama

Matka w sieci na Instagramie

Jeżeli nie widzieliście ostatniego wpisu to zapraszam…

Romans i komedia w wykonaniu Penelope Bloom

A tu coś w podobnych klimatach do dzisiejszych historii.

Najcenniejszy podarunek

Dajcie znać, co tam sobie czytacie. Wesołych świąt i na razie.

B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: