KSIĄŻKOWO

Książę Cieni od Aleksandry Polak | recenzja na szybko

Witajcie 🙋‍♀️

Przychodzę do Was dzisiaj z opinią na temat trzeciego tomu trylogii Circus Lumos od Aleksandry Polak, czyli Książę Cieni. Poprzednie tomy z tej serii były już recenzowane na blogu, także odsyłam Was również do nich.

 

Król Kier | opinia

 

Perłowa Dama | opinia

Jeżeli zaś chodzi o Księcia Cieni to moje uczucia są mieszane. Z jednej strony ta historia jest totalnie oklepana, a z drugiej chciałam wiedzieć, co dalej się działo z bohaterami magicznego cyrku. Chciałam wiedzieć, czy klątwa zostanie zdjęta z braci, czy wręcz przeciwnie. Teraz znam już odpowiedź, choć musze przyznać, że zanim doszłam do finiszu strasznie się zmęczyłam.

Misja na trzy tomy…

Nie wiem, czy czytaliście pierwszy tom tej serii. Jeżeli nie, to w kilku słowach postaram się przybliżyć tę historię. Na początku warto wspomnieć, że akcja trylogii właściwie w całości odbywa się w Polsce, a dokładniej w Gdańsku. Główna bohaterka, Alicja jest zwyczajną nastolatką, uczęszczającą do liceum.  Zbliża się bal maturalny, na którym dochodzi do mało przyjemnej sytuacji między główna bohaterką, a jej chłopakiem. Płacz, lament i zgrzytanie zębów. Aby odreagować Alicja razem ze swoja przyjaciółką wybierają się na przedstawienie cyrkowe, a tam dzieje się magia, bo wpada w oko jednemu przystojniakowi. Standard jakich wiele. Ogólnie cała historia Alicji i Hadriana jest raczej typowa i pełna dobrze znanych motywów.

Wcale nie taka oryginalna…

Oprócz wątku romantycznego można tu również znaleźć nawiązania do znanej serii od Cassandry Clare. Tak jak i w świecie nocnych łowców, tak i tu trwa walka między dobrem i złem. Demony latają na prawo i lewo, a Circus Lumos okazuje się być nie do końca takim zwyczajnym cyrkiem na jaki pozuje.

Przez większość tej historii byłam w miarę zaangażowana w wydarzenia jakie miały miejsce na kartach tych powieści. Niestety trzeci tom doprowadził do mojej totalnej rezygnacji. Tak też Książę Cieni i ja musieliśmy zrobić sobie małą przerwę, choć w sumie nie taką małą. Zaczęłam czytanie na początku grudnia zeszłego roku, a skończyłam na początku kwietnia i to tylko dlatego, że nie chciałam zostawiać tej książki nieskończonej. Autorka moim zdaniem trochę przedobrzyła z opisami, przez które okropnie się męczyłam. Doszło nawet do tego, że przewracałam strony w ogóle ich nie czytając, a nie zdarza mi się to jakoś często.

Finał historii w moim mniemaniu nie powinien się jakoś specjalnie rozwlekać, a tu niestety tak właśnie się działo. Do tego mega długie opisy wyglądu bohaterów, bądź tego, co aktualnie robią. No kurczę to do mnie nie trafia. I choć początkowo, mimo wielu negatywnych opinii po cichu kibicowałam tej historii, tak dzięki trzeciemu tomowi jestem zmuszona powiedzieć nie. Opisy są na prawdę spoko o ile mają jakiś głębszy sens, ale jeżeli ja czytam ile guzików ma kamizelka czarodzieja, co jakby nic większego do tej historii nie wnosi, no to sorry.

Bohaterowie bez wyrazu…

Nie chcę tu jakoś mocno narzekać na kreowanie bohaterów przez autorkę. Średniawi bohaterowie nie zniszczą historii jeżeli ma ona coś w sobie, jakiś głębszy motyw, jakąś zagadkę, czy też mega ważną misję, którą trzeba zrealizować nawet za cenę życia bohaterów. Wątek romantyczny był ok, klątwa braci spoko, wątek skupiony wokół poszukiwań rozwiązania zagadki magicznej klątwy może być. Zły charakter też niczego sobie.

Historia ma też swoje zalety. Autorka pokazuje w niej, że nie wszystko, co na pierwszy rzut oka jest czarne i białe w rzeczywistości takie właśnie jest. Pokazuje to w taki sposób, że między czernią i bielą, dobrem i złem jest mnóstwo szarości i tak na prawdę każdy z nas ma wolną wolę i tylko my sami decydujemy, w która stronę chcemy się kierować w swoim życiu. Oprócz tego zakończenie, którego totalnie nie obstawiałam. A przynajmniej nie sądziłam, że autorka zakończy trylogię w taki właśnie sposób. Spodziewałam się raczej typowego zakończenia z happy endem niż tego, co dostałam i za to wielki plus.

Czy polecam?

Książki polecam tym, którzy za wiele od niech nie oczekują. Nie jest to historia, która wniesie coś więcej do Waszego życia. To typowa i raczej średniawa młodzieżówka. Młodszym czytelnikom może się na prawdę spodobać, starszym raczej nie polecam.

Na dzisiaj to tyle. Zapraszam Was na kolejny wpis już w środę. Będzie również o książkach, choć w trochę innym wydaniu. Aktualnie jestem w trakcie czytania „Przebudzonych” od Collen Houck i jakoś średnio mi idzie…

Do usłyszenia i na razie

B.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: